![]() JAROSŁAW IWASZKIEWICZ
1894-1980 Jarosław Iwaszkiewicz urodził się 20 lutego 1894 we wsi Kalnik koło Kijowa. Pochodził z rodziny ziemiańsko-urzędniczej. Ojciec późniejszego pisarza, powstaniec z 1863 r., pracował już wówczas jako urzędnik miejscowej cukrowni, wieloma wszakże węzłami rodzina Iwaszkiewiczów związana była z ziemiaństwem polskim na Ukrainie, co określało tradycje kulturalno-obyczajowe domu, także sposób wychowywania dzieci. Po śmierci ojca (1902) matka wraz z dziećmi przebywa przez dwa lata w Warszawie, a następnie wraca na Ukrainę i osiedla się w Elizawetgradzie, a od roku 1909 w Kijowie. Tam Jarosław kończy gimnazjum i rozpoczyna studia prawnicze. Wrażliwość na sztukę i zainteresowania artystyczne były już w nim w tym czasie rozbudzone, m. in. dzięki przyjaźni z wybitnym kompozytorem Karolem Szymanowskim (1882-1937). W Kijowie Iwaszkiewicz studiuje kilka lat w konserwatorium i zamierza poświęcić się muzyce. Stopniowo w zainteresowaniach przeważać zaczyna literatura, zwłaszcza poezja, a także teatr. Równocześnie jednak warunki życiowe zmuszają go do pracy zarobkowej. Iwaszkiewicz przebywa w kilku domach ziemiańskich na Ukrainie i w dawnym Królestwie jako nauczyciel domowy. W 1918 r. przenosi się na stałe do Warszawy. Nawiązuje kontakty ze środowiskiem artystycznym i staje się jednym z poetów grupy Skamander. Debiutuje zbiorem wierszy Oktostychy w 1919 r. Podejmuje współpracę z kilkoma czasopismami, przez jakiś czas jest sekretarzem marszałka sejmu, wiele także podróżuje po Europie. Zwłaszcza Włochy i Sycylia stają się krajem pobudzeń twórczych, będzie je odwiedzał wiele razy do końca życia. W latach trzydziestych pracuje w dyplomacji, m. in. na placówkach w Kopenhadze i Brukseli. Okupację niemiecką spędza w swojej niewielkiej posiadłości w Brwinowie pod Warszawą, gdzie gości wówczas wielu przyjaciół i znajomych narażonych na tułaczkę. Po wojnie bierze żywy udział w życiu literackim i działa w wielu instytucjach, między innymi redaguje tygodnik "Nowiny Literackie" (1947-1948), a od roku 1955 do końca życia miesięcznik "Twórczość". Kilkakrotnie wybrany zostaje prezesem Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich oraz pełni inne funkcje społeczne. Umiera w Warszawie 2 marca 1980. Wybrane wiersze:
Ogrodniczki Panieneczki, mieszczaneczki polewają ogródeczki, Posypują żółtym piaskiem drobne, kręte, wąskie steczki. Paniczyki (och okrzyki!), cynie, fuksje i goździki, Rezedowe wonne grządki, pieski, kotki i króliki. Zakasawszy swe spódniczki, z falbankami perkaliczki, Panieneczki - mieszczaneczki, panieneczki - ogrodniczki. Za sztachetą ktoś karetą przybył. Czarne stoją konie, Stoi rycerz czarny, w masce, w czarnym płaszczu, z kosą w dłoni. Witraże Powiedział na witrażu, Tristan do Izoldy: "Tańcują po posadzce wesołe koboldy, I słońce, prześwietlając nasze blade twarze, Połączy pocałunkiem miłosne witraże". "Nawet słońce nie będzie całowań przyczyną, Siatka jego jest tylko złotą pajęczyną. Nie jest miłość prawdziwa, a namalowana", Tak rzekła na witrażu Iseult do Tristana. Włóczęga Powiał od pól wiosennych wiatr mojej włóczęgi, Wzywają mnie mej drogi ścieżki pogmatwane. Samotności wieczystej tajemne potęgi Mówią, że nie zbuduję, co nie zbudowane. Pójdę przez odmłodzone po łąkach badyle, Obłędnie wirująca, niebieska kometa, Jak łowca, co w lwie sieci ułowi motyle, Miast wielkiej tajemnicy posiadłszy - sekreta, Amore profano Kotara da nam światło zielone jak woda. Smuga słońca nam powie, że jest nieskończoność, Spokojnego odblasku twardawa łagoda Spłynie na twoje ciało jak jasna zieloność. Na sinym aksamicie będziesz jak morela, Wyłuskana z szat wszelkich, spokojnie okrągła, Przyłożę do twych piersi gestem menestrela Rękę, a pierś twa zadrży jak struna pociągła. Gdy palcem znajdę ust twych jedwabną oponę, Gołębie złotych blasków przelecą sufitem I roztopią się w oknie - pachnącym błękitem. Zielenią zadumaną i żółcią karmione. Wreszcie na bladych okien wodniste zasłony Upadnie siny wieczór w czarną noc zmieniony. Lilith Cichy o marmur sandału zgrzyt, Kadzidła welon i ambry woń. Drży w siny płomień świecznika dłoń Idzie Lilith... idzie Lilith.,. O serce moje zgłodniałe, cyt! To płatków kwietnych opada rój, To kadzidlany ściele się zwój, Idzie Lilith... idzie Lilith... To wschodni śni się duszy mej myt To płacze tęskny i zwiędły kwiat. O czarny marmur sandału zgrzyt Kroki tajemnic i szepty zdrad. Rodzi się wonny i słodki byt Idzie Lilith... idzie Lilith... |